Straże miejskie zajmują się głównie parkowaniem, potwierdza to raport NIK i dane.
Ranking jest częścią aktualnie tworzonego artykułu naukowego analizującego całkowity koszt nieprawidłowego parkowania w Polsce.
Ranking powstał na podstawie analizy 10 tysięcy stron dokumentów uzyskanych za pośrednictwem kilkuset zapytań o dostęp do informacji publicznej skierowanych do urzędów miast, jednostek straży miejskich, policji, straży pożarnej, ministerstw oraz operatorów stref płatnego parkowania.
Celem tego porównania jest obiektywne spojrzenie na efektywność i koszty funkcjonowania tych formacji, z dala od potocznych opinii.
Specjalnie dla komendatów SM stworzyliśmy także wersję do druku.
Autorzy publikacji:
Materiały dla mediów. English version: City Guard Ranking
Ranking obejmuje 18 polskich miast wojewódzkich. Oceniamy nie tylko skuteczność samej straży miejskiej, ale także podejście samorządu do polityki parkingowej: budżet przeznaczany na SM, proporcję nakładanych kar oraz agresywność fiskalną stref płatnego parkowania.
Maksymalna pula punktów wynosi 1200. Żadna z badanych straży nie jest naprawdę skuteczna w egzekwowaniu przepisów parkingowych – dlatego ranking zaczyna się od miejsca 2. Pierwsze miejsce pozostaje nieobsadzone.
Analiza składowych wyniku dla poszczególnych straży miejskich. Paski postępu pokazują wynik punktowy w danej kategorii (długość paska = zdobyte punkty / max punktów). poniżej średniej powyżej średniej
Żadna z 18 analizowanych straży miejskich nie zdobywa pierwszego miejsca – bo żadna nie egzekwuje przepisów parkingowych naprawdę skutecznie. Co ważne, nie jest to problem wyłącznie tych 18 jednostek: w Polsce funkcjonuje 407 formacji straży miejskich i gminnych i żadna z nich nie dysponuje dziś narzędziami, które pozwoliłyby realnie dyscyplinować kierowców parkujących niezgodnie z przepisami.
Nie oznacza to jednak, że ułomne przepisy usprawiedliwiają bezczynność. Ranking pokazuje wprost, że w poszczególnych obszarach można działać mniej lub bardziej skutecznie – i właśnie te różnice oceniamy.
To, jak bardzo bezwzględni potrafimy być wobec kierowców, doskonale pokazują strefy płatnego parkowania. Dyscyplinowanie kierowców nam wychodzi. Szkoda, że tylko tych, którzy parkują legalnie.
Żeby straże miejskie stały się skuteczne, potrzebne są zmiany w prawie. Szczegółowe postulaty znajdziesz na stronach agendy parkingowej.
Rekordzista wydajności – miesięczna liczba mandatów parkingowych na strażnika jest najwyższa w Polsce; straż miejska aktywnie korzysta z blokad kół i holowań. Słabości: bardzo duża koncentracja na samym parkowaniu – SM prawie nie zajmuje się innymi wykroczeniami. Także „pazerny” samorząd – opłaty SPP wynoszą ponad trzykrotność wartości mandatów straży za parkowanie.
Jedna z najlepiej dofinansowanych straży miejskich, wysoka obsada i duży budżet per capita przekładają się na dobre (choć nie najlepsze) wyniki w większości obszarów. Niestety SM Kraków mało holuje i daje dużo pouczeń. Stosunek kar w SPP do mandatów SM rozczarowujący.
Jedna z najbardziej surowych i efektywnych mandatowo jednostek w Polsce; wysoka reaktywność na zgłoszenia mieszkańców plasuje ją w krajowej czołówce pod tym względem. Słabości: holowania pozostają na niskim poziomie mimo dobrych wyników w innych kategoriach; wynagrodzenia strażników należą do najniższych w badaniu. Samorząd przekracza trzykrotny próg fiskalny – SPP pobiera wyraźnie więcej niż wynosi wartość mandatów straży.
Zdecydowany lider obsady, budżetu i bezwzględnej aktywności holowniczej – w każdej z tych kategorii wynik Warszawy jest najwyższy w Polsce z dużym marginesem. Słabości: skala nie rekompensuje niskiej efektywności na strażnika; niemal wszystkie mandaty dotyczą parkowania, blokady kół praktycznie nie istnieją, a reakcja na zgłoszenia mieszkańców jest symboliczna. SPP nakłada ponad czterokrotność wartości mandatów własnej straży.
Lider uczciwości fiskalnej – jedyne miasto, gdzie SPP pobiera mniej od kierowców niż straż wyegzekwowała w mandatach; aktywny w holowaniach z przejść dla pieszych i wraków. Słabości: jedna z najmniejszych i najsłabiej dofinansowanych jednostek w badaniu; blokady kół nie są stosowane, a stosunek mandatów do pouczeń należy do gorszych.
Należy do czołówki efektywności i surowości – strażnicy wystawiają dużo mandatów na osobę, rzadko poprzestając na pouczeniu; wysoka aktywność blokadowa plasuje SM Lublin tuż za liderem. Holowania na wysokim poziomie, lecz z uderzającą dysproporcją: niemal wyłącznie za nieprawidłowe parkowanie, z pominięciem wraków i przejść dla pieszych. Brak danych SPP skutkuje automatycznie zerem punktów za Niesprawiedliwość.
Lider stosowania blokad kół i jedyne miasto, gdzie egzekucja mandatowa straży przewyższa opłaty dodatkowe pobierane przez SPP – dwie czołowe pozycje jednocześnie; aktywna zarówno w holowaniach z przejść dla pieszych, jak i wraków. Słabości: mała i słabo dofinansowana jednostka z wynagrodzeniami na najniższym poziomie; straż wydaje dużo pouczeń kosztem mandatów, co skutkuje zerem punktów w Surowości.
Efektywna i surowa mandatowo przy umiarkowanym dofinansowaniu; jeden z korzystniejszych stosunków opłat SPP do mandatów SM w badaniu. Słabości: koncentracja niemal wyłącznie na mandatowaniu – brak holowań i blokad na mierzalną skalę; minimalna reakcja na zgłoszenia mieszkańców; mandaty parkingowe przekraczają próg metryki Mandatów PRD.
Jeden z liderów holowania wraków i aktywny w holowaniu ogółem; uczciwy stosunek opłat SPP do mandatów SM daje solidne punkty za Niesprawiedliwość. Słabości: rekordzista jednostronności – najwyższy w Polsce udział mandatów za parkowanie w ogóle mandatów, co skutkuje zerem w Mandatach PRD; wynagrodzenia strażników i budżet na dolnych poziomach stawki.
Wyjątkowe połączenie: aktywna blokadowo i reaktywna na zgłoszenia mieszkańców jednocześnie – w obu kategoriach blisko krajowej czołówki; jeden z nielicznych przypadków, gdzie udział mandatów parkingowych nie przekracza progu Mandatów PRD. Słabości: holowania sporadyczne we wszystkich kategoriach; SPP przekracza trzykrotny próg fiskalny, co skutkuje zerem za Niesprawiedliwość.
Wicelider wynagrodzeń w Polsce; wysoka bezwzględna aktywność holownicza i obecność w holowaniach z przejść dla pieszych. Słabości: niemal wszystkie mandaty dotyczą parkowania, przekraczając próg Mandatów PRD; SPP powyżej trzykrotnego progu fiskalnego; blokady kół praktycznie nie są stosowane; straż niemal nie odpowiada na zgłoszenia mieszkańców.
Lider dwóch kategorii naraz: holowania z przejść dla pieszych i reaktywności na zgłoszenia mieszkańców – oba wyniki na poziomie maksymalnym. Słabości: SPP nakłada na kierowców zdecydowanie największe opłaty w relacji do mandatów SM spośród wszystkich badanych miast – skrajnie najgorszy wynik fiskalny w Polsce; straż jest też wyjątkowo łagodna w relacji mandatów do pouczeń.
Uczciwy samorząd – jeden z korzystniejszych stosunków opłat SPP do mandatów SM w Polsce; mandaty parkingowe poniżej progu Mandatów PRD; aktywna w blokadach kół. Wynagrodzenia strażników na najniższym poziomie w badaniu.
ERRATA: 16. marca 2026 SM Bydgoszcz uzupełniła wyniki o 1135 holowania pojazdów, co zmieniłoby jej pozycję w rankingu na pozycję 11 z 449 punktami.
Przyzwoita aktywność w holowaniu wraków i SPP formalnie poniżej trzykrotnego progu fiskalnego – jedne z niewielu pozytywów. Słabości: niska efektywność mandatowania i wysoki koszt mandatu; brak holowań z przejść dla pieszych; słaba współpraca z mieszkańcami.
Jedna z wyższych obsad strażniczych w Polsce przy korzystnym stosunku opłat SPP – to koniec pozytywów. Słabości: duże zasoby kadrowe nie przekładają się ani na efektywność mandatowania, ani na aktywność holowniczą; straż praktycznie nie odpowiada na zgłoszenia mieszkańców – ostatnie miejsce w Polsce w tej kategorii. Niemal wszystkie mandaty dotyczą parkowania.
Mandaty parkingowe formalnie poniżej progu Mandatów PRD – jeden z nielicznych pozytywów przy umiarkowanej obsadzie. Słabości: straż jest wyjątkowo łagodna, blokad kół niemal nie stosuje, na zgłoszenia mieszkańców reaguje sporadycznie, a aktywność holownicza należy do najniższych w Polsce.
Jedna z najmniejszych i najsłabiej dofinansowanych jednostek w badaniu, co determinuje wyniki we wszystkich kategoriach operacyjnych. Zerowa aktywność blokadowa i holownicza we wszystkich metrykach; mandaty parkingowe minimalnie przekraczają próg Mandatów PRD. Umiarkowany stosunek opłat SPP do mandatów SM – jeden z niewielu plusów.
Siła pozorna: najniższy w Polsce udział mandatów parkingowych skutkuje maksimum punktów w Mandatach PRD – ale to efekt niemal zerowej aktywności mandatowej w ogóle, nie różnorodności egzekwowania. Straż funkcjonuje symbolicznie: najniższa obsada i budżet w Polsce z bardzo dużym marginesem, brak blokad, holowań i danych o SPP.
W końcu 2024 roku funkcjonowało w Polsce łącznie 407 oddziałów straży miejskiej i straży gminnej (SM w dalszej części rankingu), dla których przewidziano sumarycznie ponad 8661 etatów.
W ujęciu ogólnokrajowym występują ogromne dysproporcje w liczebności straży. Kontrastują ze sobą największe jednostki – takie jak SM Warszawa, która sama dysponowała 1908 etatami (zatrudniając 1616 osób), czy SM Miasta Krakowa, dysponująca 585 etatami (zatrudniając 580 osób). Z drugiej strony, spośród wszystkich oddziałów, wiele to formacje jedno- lub dwuosobowe. Jednoosobowe straże miejskie funkcjonują na przykład w Nowym Mieście (mazowieckie), Krajence (wielkopolskie) czy Lewinie Brzeskim (opolskie).
Na potrzeby tego rankingu skupiamy się jednak wyłącznie na miastach wojewódzkich oraz współczynniku liczby strażników na 100 tysięcy mieszkańców. Tutaj widać wyraźnego lidera. Tylko w Warszawie jest ponad 60 strażników na 100 000 mieszkańców. Na drugim końcu skali znajduje się województwo Lubuskie. W Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze wskaźnik ten jest niższy niż 15.
Ciekawie wygląda także porównanie budżetów tych jednostek. Także w odniesieniu do wielkości miasta, tj. roczny budżet na jednego mieszkańca. Tutaj liderem jest Warszawa ze 140 zł budżetu straży miejskiej. Na drugim miejscu jest Kraków z kwotą 133 zł.
Antyliderem tego zestawienia jest ponownie lubuskie. W Gorzowie to 19 zł, a w Zielonej Górze... 3 zł. Skrajnie niska kwota w Zielonej Górze wynika nie tylko z niewielkiej liczebności tej formacji. Jako jedyna straż w miastach wojewódzkich nie jest ona odrębną jednostką budżetową, a jedynie wydziałem w ramach urzędu miasta. Oznacza to, że faktyczny budżet tej jednostki jest zapewne zbliżony do gorzowskiego.
Analiza struktury mandatów potwierdza dane zaprezentowane w raporcie NIK o finansowaniu straży miejskich z 2016 roku:
Struktura podejmowanych przez straże interwencji wynikała m.in. ze zgłoszeń mieszkańców i nie uległa w okresie objętym kontrolą istotnym zmianom. Największy udział w stwierdzonych wykroczeniach (62 proc.) miały wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji.
Jak wyglądał ten obraz w 2024? Aż 76% mandatów wystawianych przez strażników dotyczyło przepisów ruchu drogowego. Biorąc pod uwagę mocno ograniczone uprawnienia straży miejskich oraz szczegółową analizę sprawozdania toruńskiej SM, która miała odpowiedni poziom szczegółowości, można postawić wniosek, że aż 98% mandatów związanych z łamaniem przepisów ruchu drogowego dotyczyło właśnie parkowania.
Powyższa obserwacja potwierdza obiegową opinię – straże miejskie są traktowane jako formacje „od nielegalnego parkowania”.
Straże miejskie zajmują się głównie parkowaniem, potwierdza to raport NIK i dane.
Mandat jest kluczowym narzędziem straży miejskiej służącym do utrzymania ładu i porządku publicznego w społecznościach lokalnych. Oczywiście trudno jest oceniać efektywność straży wyłącznie przez pryzmat szybkości wystawiania mandatów. Ale analiza zebranych danych daje zaskakujący obraz.
Co osiem godzin wystawia mandat strażnik najbardziej efektywnej straży miejskiej w Polsce. W wielu miastach, z Warszawą, Wrocławiem i Łodzią włącznie, strażnicy wystawiają średnio 5-6 mandatów w miesiącu.
Uwzględniając średnią kwotę mandatu dot. przepisów ruchu drogowego, wynoszącą ok. 149 zł, można dostrzec obraz nieefektywności tych formacji.
Mniej niż jeden mandat na dzień wystawiają strażnicy w najbardziej efektywnej SM w Polsce! Średnia jest o połowę niższa – zaledwie jeden mandat co dwa dni.
Na osobne omówienie zasługuje szczególny przypadek średniej kwoty mandatu w Szczecinie, który jest dwa razy wyższy niż średnia krajowa. Jak to możliwe?
Analiza taryfikatora mandatów, rozmowy z kierownictwem tej formacji oraz obserwacja dają odpowiedź na to pytanie.
Straż Miejska w Szczecinie otrzymuje naciski od Urzędu Miasta, aby samofinansować się w możliwie największym stopniu. W przeciwieństwie do Poznania czy Lublina nie robi tego jednak efektywnością, ale koncentrując się głównie na najbardziej „dochodowych” wykroczeniach.
Zgodnie z taryfikatorem jest to parkowanie w obrębie skrzyżowania oraz na miejscu dla osoby z niepełnosprawnością. Efekt jest niestety taki, że strażnicy są „ślepi” na wykroczenia zagrażające bezpieczeństwu (np. parkowanie przed przejściem dla pieszych), ale zatrzymają się bez wezwania przy każdej niebieskiej kopercie.
Częstym argumentem w dyskusjach o sensowności istnienia straży miejskich jest ich koszt dla budżetu miasta. Poniższy wykres pokazuje, w jakim procencie roczny budżet danej jednostki jest "zwracany" do kasy miasta w postaci wpływów z mandatów. Wartość ta obrazuje stopień, w jakim straż miejska "sama na siebie zarabia", choć należy pamiętać, że nadrzędnym celem tej formacji jest zapewnienie porządku, a nie generowanie zysku.
Tyle średnio wynosi pokrycie rocznego budżetu Straży Miejskiej z wpływów z mandatów w miastach wojewódzkich.
W poniższym zestawieniu sprawdzamy relację budżetu straży miejskiej do liczby wystawionych mandatów i pouczeń. W daleko idącym uproszczeniu jest to próba obliczenia kosztu wystawienia jednego mandatu lub pouczenia. W zestawieniu tym brane pod uwagę są wszystkie mandaty – także te niezwiązane z parkowaniem czy ruchem drogowym.
Wnioski są zaskakujące. Liczony w ten sposób koszt wystawienia jednego mandatu przekracza tysiąc złotych. Miasto Warszawa płaci straży miejskiej 1 707 zł za każdy wystawiony mandat lub pouczenie.
Zdajemy sobie sprawę z charakteru tych danych. Straże miejskie nie zostały powołane do wystawiania mandatów. Zestawiając to jednak z faktem, że zajmują się w 76% nieprawidłowym parkowaniem, a mandaty i pouczenia to ich praktycznie jedyna forma nacisku, liczby muszą zaskakiwać.
Dzieląc budżety polskich straży miejskich przez liczbę wystawionych mandatów dostajemy ponad 1 700 zł.
Analiza samej liczby mandatów to za mało. Kluczowe jest zrozumienie, kto te mandaty wystawia i w jakich warunkach pracuje. Liczba etatów „na papierze” często rozmija się z rzeczywistością. Wakaty, pracownicy cywilni oraz poziom wynagrodzeń to czynniki, które bezpośrednio wpływają na efektywność (lub jej brak) straży miejskich.
Praca w straży miejskiej nie należy do najlepiej płatnych, choć widać wyraźne różnice między miastami. Liderem jest Kraków z medianą niemal 10 tys. zł brutto. Warto jednak pamiętać, że kwoty te mogą obejmować dodatki stażowe czy nagrody, a „goła” pensja może być niższa.
Na drugim końcu skali znajdują się miasta takie jak Olsztyn czy Szczecin, gdzie mediana zarobków oscyluje w granicach 5000 zł brutto. Biorąc pod uwagę specyfikę służby – pracę w trudnych warunkach, stres i ryzyko – są to stawki mało konkurencyjne na współczesnym rynku pracy.
Uwaga: w dwóch miastach (Bydgoszczy i Rzeszowie) nie udało się nam uzyskać mediany wynagrodzeń. Obie formacje oświadczyły, że nie są w posiadaniu tych danych. Dla Rzeszowa mamy dane za 2023 (zaledwie 4 372 zł).
Strażnicy w Krakowie zarabiają dwa razy więcej, niż strażnicy w Olsztynie.
Niskie zarobki w połączeniu z wymagającą pracą i społecznym brakiem prestiżu (a wręcz niechęcią) powodują, że straże miejskie mają ogromne problemy z rekrutacją. W Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku brakuje niemal co piątego strażnika. Rekordzistą jest Opole, gdzie nieobsadzonych jest prawie 30% etatów.
Wysoki poziom wakatów oznacza, że istniejące patrole są przeciążone, a czas reakcji na zgłoszenia mieszkańców wydłuża się. To błędne koło – mniejsza liczba strażników to mniejsza skuteczność, co prowadzi do większej frustracji mieszkańców i dalszego spadku prestiżu formacji.
Rekordzista pod względem nieobsadzonych stanowisk. W Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku brakuje około 17-18% strażników.
Nie każdy etat w straży miejskiej to mundur na ulicy. Część załogi to pracownicy cywilni – obsługa monitoringu miejskiego, administracja, księgowość czy kadry. Średnio w miastach wojewódzkich pracownicy cywilni stanowią około 20% ogółu zatrudnionych.
Warto zwrócić uwagę na proporcje. W Opolu i Białymstoku odsetek cywilów jest wyższy i sięga, a nawet przekracza 30%. Może to sugerować większe rozbudowanie struktur administracyjnych lub przeniesienie części zadań (np. obsługa monitoringu) na cywilów, co samo w sobie nie musi być złe, o ile zwalnia to mundurowych do pracy w terenie.
Co trzeci pracownik tej jednostki nie jest strażnikiem. Średnia dla miast wojewódzkich to około 20%.
Analiza stosunku pouczeń do mandatów ujawnia znaczące różnice w podejściu straży miejskich do egzekwowania przepisów. Uwzględniając fakt bardzo niskich mandatów za wykroczenia związane z zatrzymaniem (najczęściej 100 zł, kwota niewaloryzowana od 22 lat), nawet mandat staje się formą pouczenia. Szczególnie, że w przypadku uchybień w korzystaniu z komunikacji miejskiej czy prawidłowego parkowania w strefie mamy wyższe kwoty kar (sięgające 550 zł) i brak możliwości otrzymania pouczenia.
Z tego względu straże miejskie wystawiające więcej pouczeń niż mandatów traktowane są w tym rankingu jako straże mniej efektywne. Jeśli nie mamy żadnej pobłażliwości dla pasażerów i uczciwych kierowców korzystających z SPP, trudno znaleźć uzasadnienie dla szafowania pouczeniami.
Stosunek pouczeń do mandatów różni się dramatycznie między miastami. Antyliderami tego rankingu są SM Zielona Góra i Gorzów Wielkopolski wystawiające odpowiednio 5 i 2,5 pouczenia na jeden mandat. Na drugim końcu skali znajdują się SM Gdańsk i Poznań, które wystawiają 15 i 11 mandatów na jedno pouczenie.
Na jeden mandat przypada ponad pięć pouczeń. Najwyższy wskaźnik w Polsce.
W całkowitej liczbie sankcji dot. PRD (mandaty + pouczenia) w miastach wojewódzkich.
Założenie blokady na koło to dla strażnika dodatkowa praca. Trzeba ją przywieźć, założyć, wypisać wezwanie. A potem przyjechać ponownie, by ją zdjąć. Z perspektywy „wydajności” mandatowej, wkładanie wezwań za wycieraczkę wydaje się znacznie szybsze.
Jednak blokada ma inne walory – edukacyjny i nieuchronności kary. Wezwanie za wycieraczką może zostać zignorowane. Istnieje szereg sposobów na uniknięcie mandatu, w tym najpopularniejsza: „na obcokrajowca” (zobacz postulat Agendy Parkingowej). Blokada unieruchamia pojazd i zmusza kierowcę do bezpośredniej konfrontacji ze strażnikiem.
Jeśli przyjmiemy, że założenie blokady to dodatkowy wysiłek, to strażnicy w Olsztynie, Kielcach i Lublinie są zdecydowanymi liderami pracowitości. Statystyczny strażnik w Olsztynie zakłada miesięcznie 6,8 blokady. W Kielcach 6,5 blokady, a w Lublinie to 6,3.
To wysoki wynik, biorąc pod uwagę, że blokada to tylko jedno z narzędzi. Wysoka liczba blokad w przeliczeniu na etat świadczy o tym, że komendanci w tych miastach stawiają na jakość i nieuchronność kary, a nie tylko na „szybką statystykę” z wezwań za wycieraczką.
W kilku miastach (Zielona Góra, Gorzów i Rzeszów) blokad nie stosuje się wcale. Białystok i Wrocław stosują blokady w ilościach homeopatycznych. Także Warszawa wypada bardzo słabo – około pół blokady miesięcznie na strażnika.
Miesięcznie. Strażnicy w Olsztynie, Kielcach i Lublinie wkładają najwięcej wysiłku w fizyczne unieruchamianie pojazdów.
Odholowanie pojazdu to najbardziej dotkliwa sankcja, jaka może spotkać kierowcę parkującego nieprawidłowo. Nie tylko wiąże się z wysokim mandatem, ale też kosztami lawety i parkingu depozytowego oraz stratą czasu. Prawo pozwala na odholowanie pojazdu w ściśle określonych przypadkach, m.in. gdy parkuje on w miejscu zabronionym i utrudnia ruch lub zagraża bezpieczeństwu, zajmuje miejsce dla niepełnosprawnych bez uprawnień lub stoi na znaku T-24 z tabliczką „odholowanie”.
Liczby są bezlitosne. Warszawa odpowiada za blisko połowę wszystkich odholowań w miastach wojewódzkich. 16 482 odholowanych pojazdów to wynik imponujący, nawet biorąc pod uwagę wielkość miasta. Dla porównania, drugi w zestawieniu Wrocław odholował niewiele ponad 3 tysiące aut.
Stolica odpowiada za ponad połowę wszystkich odholowań w miastach wojewódzkich w Polsce.
Dysproporcja jest tak duża, że dokonaliśmy jeszcze analizy liczby usuniętych pojazdów w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców. Nawet po tej normalizacji nie zmienia to w istotny sposób rankingu ani wniosków. Warszawa nadal dominuje, holując dwa razy więcej pojazdów niż kolejny na liście Wrocław. Dodatkowo widoczne staje się, że bycie „ofiarą” usunięcia pojazdu z drogi w Polsce jest bardzo mało prawdopodobne.
W Polsce holuje się około 3 samochody na 1000 mieszkańców rocznie. Dwa z nich w Warszawie.
Analiza przyczyn holowania rzuca ciekawe światło na strategie poszczególnych komend.
"Tabliczka T-24": Ponad 60% wszystkich przypadków usuwania pojazdów dotyczy parkowania na zakazie z tabliczką „holownik”. Dlaczego? Jest to procedura administracyjnie najprostsza – znak jest jednoznaczny, dyskusja z kierowcą utrudniona.
"Utrudnianie ruchu": Około 16% przypadków dotyczy utrudniania ruchu. To także relatywnie prosta przesłanka. Jeden pojazd blokuje inny pojazd.
"Wraki": Niemal 10% przypadków dotyczy usuwania tzw. wraków. Procedura ich usunięcia jest długotrwała i skomplikowana.
"Niepełnosprawni": Ponad 4% przypadków dotyczy parkowania na niebieskich kopertach dla osób z niepełnosprawnością. Tutaj także przepisy są czytelne.
"Stwarzanie zagrożenia": Mniej niż pół procenta przypadków dotyczy stwarzania zagrożenia. Jest to bardzo niepokojąca liczba, ponieważ to właśnie dzięki tej kategorii można usuwać pojazdy na przykład sprzed przejść dla pieszych. Niestety przepisy o ruchu drogowym nie definiują pojęcia stwarzania zagrożenia i tutaj strażnicy mają największe ryzyko odwołania do sądu.
"Przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej": W Polsce praktycznie nie usuwa się ciężkich pojazdów z chodników. Przepis o dopuszczalnej masie całkowitej na chodniku (mniejszej niż 2,5 tony) jest martwy.
Usuwanie pojazdów z paragrafu „stwarzania zagrożenia” jest marginalne. A to jedyny sposób na usuwanie pojazdów zasłaniających przejścia dla pieszych.
Przekrojowa analiza czasu reakcji służb nie jest łatwa, ponieważ nie ma zestandaryzowanego sposobu raportowania tych danych.
Owszem, w otoczeniu medialnym pojawiają się informacje o tym, że na przyjazd straży miejskiej w Warszawie można czekać kilkadziesiąt godzin. Z drugiej strony fakt, że straż miejska w Szczecinie przyjeżdża w ciągu godziny bądź dwóch, nie jest wcale dobrym sygnałem. Okazuje się bowiem, że straż ta stosuje technikę nieodbierania telefonu, dopóki nie ma wolnego patrolu. W ten sposób poprawia statystyki.
Z tego powodu postanowiliśmy posłużyć się danymi gromadzonymi w serwisie Uprzejmie Donoszę. Poszczególne zgłoszenia mają odnotowany moment powstania, moment wykroczenia oraz, co kluczowe, moment wysłania do jednostki SM. W przypadku, w którym straż miejska poinformuje zgłaszającego wykroczenie o zakończeniu sprawy, może to być także odnotowywane w systemie.
Powyższe informacje pozwalają zmierzyć czas od wysłania zgłoszenia do zakończenia sprawy mandatem bądź pouczeniem.
Technika ta ma dwa ograniczenia. Pierwsze jest takie, że dla niektórych miast liczba zgłoszeń jest niewystarczająca, żeby wyciągać wnioski. Drugie ograniczenie wynika z tego, że są jednostki, które systematycznie zniechęcają zgłaszających od przesyłania zawiadomień o wykroczeniu oraz nie udzielają informacji o zakończeniu sprawy. W takiej sytuacji nawet przy relatywnie dużej liczbie zgłoszeń jest bardzo mało informacji o zakończonych sprawach i to znowu nie pozwala wyciągać wiarygodnych wniosków.
Z tego powodu na poniższym zestawieniu nie ma kompletu miast. Miasta, które nie zostały uwzględnione to te, w których straże miejskie albo aktywnie zniechęcają od zgłaszania na przykład wzywając do osobistego stawiennictwa do każdego zgłoszenia osobno bądź nie informują o statusie zakończenia sprawy.
Nie wiadomo także, czy użytkownik zmienia status bezpośrednio po otrzymaniu listu bądź innej informacji od straży miejskiej, czy na przykład dwa tygodnie później. Jest też prawdopodobnie jakaś grupa użytkowników, którzy ignorują te listy i w ogóle nie zmieniają statusów.
Niemniej, dla miast, w których liczba zgłoszeń jest odpowiednio duża, można pokusić się o porównanie.
Miasta, dla których w Uprzejmie Donoszę zostało zarejestrowanych poniżej 1 000 zgłoszeń to Olsztyn, Zielona Góra, Kielce, Lublin, Rzeszów i Szczecin. Są to miasta, w których straże miejskie wzywają świadków wykroczenia do osobistego stawiennictwa do każdego zgłoszenia. To skutecznie zniechęca do zgłaszania wykroczeń.
W Warszawie, średni czas od wysłania zawiadomienia o nieprawidłowym parkowaniu do ukarania lub pouczenia kierowcy to 220 dni (ponad 7 miesięcy).
Ciekawe światło na współpracę mieszkańców ze strażami miejskimi rzuca stosunek liczby zgłoszeń zamkniętych do zgłoszeń łącznie. Współczynnik ten określa jaka liczba zgłoszeń mieszkańców została oznaczona jako zamknięta (bez względu na efekt, tj. czy był to mandat, pouczenie, czy inny). Oznacza to, że SM podjęła wysiłek poinformowania mieszkańca o zakończeniu postępowania.
Dane dotyczące działań policji są bardzo fragmentaryczne. Niektóre komendy odmówiły przekazania danych, inne podały wyłącznie informacje zbiorcze na temat wszystkich wykroczeń drogowych. Tylko część jednostek udostępniła szczegółowe statystyki dotyczące stricte wykroczeń związanych z parkowaniem.
Na podstawie otrzymanych danych udało się oszacować dwa współczynniki:
Dzięki temu możliwe było oszacowanie brakujących danych w pozostałych miastach. Jeśli dla wybranego miasta możliwe było obliczenie liczby mandatów za parkowanie przy zastosowaniu obu współczynników, to wybierana była większa wartość.
Policja w miastach wojewódzkich wystawiła zaledwie 29 tysięcy mandatów za parkowanie. Straże miejskie wystawiły 294 tysiące mandatów.
Policja ma znacznie szersze uprawnienia niż straż miejska. W kontekście nieprawidłowego parkowania kluczowa jest możliwość nakładania sankcji za jazdę wzdłuż po chodniku albo przez przejście dla pieszych. Straż miejska może karać za jazdę po chodniku... rowerem. Policja nie ma takich ograniczeń.
Sprawdziliśmy w KGP statystyki dotyczące tego zjawiska. Otrzymaliśmy następujące liczby:
KGP nie była w stanie podać liczby pouczeń. Możemy jednak obliczyć, że zaledwie 4,7% spraw zakończyło się mandatem lub skierowaniem do sądu. Oznacza to, że w 95,3% przypadków policjanci pouczyli kierowców lub nie byli w stanie zakończyć sprawy w inny sposób.
W 2025 roku policja zarejestrowała około 49 tysięcy wykroczeń związanych z jazdą wzdłuż chodnika lub po przejściu dla pieszych. Wystawiono zaledwie 1 624 mandatów a 669 spraw skierowano do sądu.
Z analiz przeprowadzonych w latach 2012–2024 wyłania się obraz miast zmagających się z chronicznym problemem nieprawidłowego parkowania. Zjawisko to jest najsilniejsze w obszarach o dużym deficycie miejsc postojowych, ale – co ciekawe – występuje również tam, gdzie wolne miejsca są dostępne, lecz płatne. Kierowcy często świadomie wybierają trawniki, okolice skrzyżowań czy chodniki, aby uniknąć opłat w Strefach Płatnego Parkowania (SPP), licząc na niską skuteczność straży miejskiej.
W wielu miastach „rekordowe” pod względem naruszeń są obszary bezpośrednio przylegające do stref płatnych, które stają się darmowym „zapleczem” dla osób pracujących w centrum. Skala naruszeń waha się od kilku do nawet kilkudziesięciu procent wszystkich pojazdów znajdujących się w danym obszarze.
Przedstawione w raporcie dane są wynikiem procesów badawczych, wykraczających poza standardowe statystyki mandatowe. W analizowanych miastach zastosowano następujące techniki:
Poniższa tabela prezentuje konkretne liczby pojazdów parkujących niezgodnie z przepisami, zidentyfikowane podczas badań terenowych.
Uwaga: Ze względu na różne metodyki badań oraz, przede wszystkim, różne obszary podlegające badaniu, nie można tych liczb porównywać bezpośrednio. To znaczy, skala nieprawidłowego parkowania w Łodzi nie jest 20 razy wyższa niż w Poznaniu. Po prostu obszar badania jest inny.
Wartość szacunkowa dla całego miasta jest obliczana na podstawie proporcji, w jakiej badany obszar pozostaje do całości miasta. Na przykład, jeśli w badanym fragmencie miasta, w którym mieszka około 5% jego mieszkańców, stwierdzono 1 000 nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, to szacunkowa liczba dla całego miasta wyniesie 20 000 pojazdów (1 000 / 0,05).
Dopiero zestawienie tych pomiarów z liczbą wystawionych mandatów przez straż miejską i policję będzie dla nas interesujące.
Skala problemu staje się jeszcze bardziej wyraźna, gdy spojrzymy na procentowy udział „piratów parkingowych” w ogólnej liczbie pojazdów.
W strefie A Wrocławia niemal co drugie auto stoi wbrew przepisom. To nie lokalny szczyt – to średnia dla całej strefy. W Gdańsku wskaźnik ten lokalnie przekracza 60%.
Autorzy opracowań wprost punktują niską skuteczność służb odpowiedzialnych za porządek:
Zdaniem autorów raportów, dzikie parkowanie to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim:
W sekcji Badania terenowe zebraliśmy dane o liczbie pojazdów parkujących nielegalnie w wybranych fragmentach polskich miast. Oszacowaliśmy tam także liczbę nielegalnie parkujących pojazdów w całym mieście. W sekcji Mandaty przeanalizowaliśmy, ile mandatów wystawiają poszczególne straże miejskie w skali roku. Uwzględniamy także dane o mandatach wystawianych przez policję za wykroczenia parkingowe.
Pojawia się zatem naturalne pytanie: jakie jest prawdopodobieństwo, że za nielegalne parkowanie otrzymamy mandat? – i to nie tylko od straży miejskiej, ale od kogokolwiek.
Badania terenowe dotyczą niewielkich fragmentów miast – jednej ulicy, jednej dzielnicy, jednej strefy. Liczba mandatów pochodzi zaś z danych dla całego miasta. Zestawianie tych liczb wprost byłoby błędem metodologicznym.
Możemy jednak wyznaczyć dwie granice prawdopodobieństwa:
Obie wartości podano łącznie dla straży miejskiej i policji.
Tabela pokazuje dwa rodzaje oszacowań. Dla miast, w których badania terenowe objęły większy odsetek mieszkańców (Szczecin, Kielce, Łódź, Gorzów), podajemy przedział min ~ max: dolna wartość uwzględnia skalę badanego obszaru, górna zakłada optymistycznie, że zbadany fragment wyczerpuje cały problem. Dla miast z małym obszarem badań (Rzeszów, Poznań, Warszawa) pokazujemy wyłącznie dolne oszacowanie (~ min), bo górna granica byłaby tak zawyżona, że pozbawiona sensu analitycznego.
Nawet górna granica dla żadnego z miast nie przekracza 4% (Szczecin: 3,7%). Dla większości miast maksimum mieści się w przedziale 1–2%. Warto zauważyć, że Poznań i Warszawa – pomimo wystawiania odpowiednio 123 i 237 mandatów dziennie – wypadają podobnie jak mniejsze miasta, gdy uwzględni się ogromną skalę nielegalnego parkowania szacowaną dla całego miasta.
Gorzów wyróżnia się najniższym poziomem egzekucji: zaledwie 5 mandatów dziennie przekłada się na przedział 0,07–0,9%, co jest najniższym wynikiem w zestawieniu.
Prawdopodobieństwo otrzymania mandatu za nieprawidłowe parkowanie w Polsce – od straży miejskiej lub policji – wynosi ułamki procenta.
Strefa Płatnego Parkowania (SPP) to system poboru opłat za postój zarządzany przez operatorów wyłonionych w przetargu lub przez miejskie jednostki. Obok mandatów straży miejskiej operatorzy SPP mogą nakładać opłaty dodatkowe na kierowców, którzy zaparkowali bez ważnego biletu lub przekroczyli dozwolony czas.
W tej sekcji analizujemy dwie kluczowe metryki finansowe stref, na podstawie danych pozyskanych od operatorów w ramach wniosków o dostęp do informacji publicznej:
Uwaga: Dla dwóch miast nie udało się uzyskać danych finansowych SPP: Zielona Góra (nie odpowiedziała na wniosek o dostęp do informacji publicznej) i Lublin (skierował do uchwały budżetowej, z której nie sposób odczytać oddzielnych wartości dla poszczególnych metryk SPP).
Warszawa, Kraków i Poznań generują zdecydowanie najwięcej przychodów z opłat za postój na mieszkańca. Wyraźna różnica między tymi miastami a resztą stawki wynika zarówno z większej skali stref, jak i wyższych stawek godzinowych. Drugi powód to fakt, że są to miasta o dużej liczbie turystów i gości spoza aglomeracji. A to oni płacą stawki godzinowe za postój, generujące do 80% przychodów operatorów SPP.
Najniższe wartości przypadają na Gorzów Wielkopolski, Kielce i Bydgoszcz. Pomarańczowy fragment każdego słupka to opłaty za złamanie regulaminu parkowania; fioletowy – opłaty za postój. Obie metryki są od siebie niezależne.
Poniższy wykres zestawia w wartościach bezwzględnych dwie strumienie pieniędzy pobieranych od kierowców za naruszenia przepisów parkingowych: sumę mandatów za nieprawidłowe parkowanie wystawionych przez straż miejską oraz łączną kwotę opłat dodatkowych pobranych przez operatora SPP.
Mandat straży miejskiej to instrument karnoprawny – nakładany przez funkcjonariusza za wykroczenie drogowe. Opłata dodatkowa SPP to instrument cywilnoprawny – wystawiana przez kontrolera strefy za brak biletu lub przekroczenie czasu parkowania. Oba mechanizmy mają skłaniać kierowców do przestrzegania reguł, lecz należą do zupełnie różnych porządków prawnych.
Mandat od straży miejskiej:
Opłata dodatkowa SPP:
Poniższa tabela zestawia obydwie te opłaty oraz w ostatniej kolumnie prezentuje współczynnik: kary dla kierowców parkujących prawidłowo (SPP) / kary dla kierowców parkujących nieprawidłowo.
Suma opłat dodatkowych w SPP (np. spóźnienie) to ponad 134 mln. Suma mandatów to niespełna 42 mln!
Przyjrzyjmy się jeszcze temu współczynnikowi na osobnym wykresie. Tutaj widać podejście samorządu do karania kierowców.
W Opolu kierowcy, którzy parkują prawidłowo, ale dokonali drobnego uchybienia, na przykład spóźnili się z opłatą lub pomylili rodzaj strefy, płacą prawie 9 razy większe kary niż kierowcy, którzy ignorują przepisy podczas parkowania.
Tylko w jednym mieście wojewódzkim mandaty przewyższają opłaty dodatkowe w strefie (w Olsztynie).
W Opolu kierowcy parkujący niezgodnie z przepisami są traktowani prawie 9 razy łagodniej od tych, którzy np. spóźnili się z opłatą w SPP
Jak nieprawidłowe parkowanie utrudnia pracę Straży Pożarnej?
Publikacja zostanie ogłoszona na x.com/SzymonNieradka
Raport powstał na podstawie szczegółowej analizy danych publicznych o funkcjonowaniu straży miejskich w największych polskich miastach. Poniżej przedstawiamy metodologię zbierania i analizy danych.
Syntetyczne wskaźniki buduje się po to, by opisać jednym indeksem zjawiska mające wiele wymiarów – np. rozwój społeczny, jakość życia, konkurencyjność regionów czy poziom bezpieczeństwa. Punktem wyjścia jest zawsze rama koncepcyjna: trzeba zdefiniować, jakie wymiary (np. gospodarczy, społeczny, środowiskowy) są istotne oraz jakie mierzalne wskaźniki szczegółowe najlepiej je reprezentują.
Ponieważ wskaźniki szczegółowe mierzone są zwykle w różnych jednostkach, stosuje się procedury normalizacji, np. przekształcenie na skalę 0-1, standaryzację z-score, skalowanie względem najlepszego wyniku (ratio-to-best) czy przeskalowanie do zakresu 0-100, tak jak w wielu współczesnych indeksach społecznych. Na tym etapie rozstrzyga się też, czy wyższa wartość danego wskaźnika jest „lepsza” czy „gorsza” i odpowiednio odwraca się te, które mają niekorzystny kierunek (np. śmiertelność, bezrobocie). Następnie przypisuje się wagi - równe lub oparte na analizie eksperckiej bądź statystycznej (np. PCA). Znormalizowane i zważone wskaźniki łączy się następnie w syntetyczny indeks, najczęściej za pomocą średniej arytmetycznej lub geometrycznej, rzadziej bardziej złożonych formuł, które ograniczają możliwość kompensowania bardzo słabego wyniku w jednym wymiarze przez bardzo dobry w innym.
Dobrą praktyką jest przeprowadzenie analiz wrażliwości, czyli sprawdzenie, jak zmiana metody normalizacji, wag czy sposobu agregacji wpływa na ostateczne wartości indeksu i pozycje jednostek w rankingu. Zaleca się także równoległą analizę samych wskaźników cząstkowych, aby syntetyczny wskaźnik nie zastąpił informacji o tym, w których konkretnie obszarach dana jednostka wypada dobrze, a w których słabo.
W dotychczasowej literaturze naukowej badania poświęcone bezpośrednio skuteczności działań straży miejskich / lokalnej policji w zakresie wykroczeń parkingowych są zaskakująco nieliczne. Lukę tę częściowo wypełniają raporty projektów europejskich i audyty instytucjonalne, np. materiały Park4SUMP dotyczące roli egzekwowania w polityce parkingowej, czy raporty audytorów krajowych analizujące ściągalność opłat i organizację kontroli. Dodatkowo, istotną część współczesnej wiedzy dostarczają źródła branżowe – wpisy blogowe i white papers firm technologicznych oraz operatorów systemów parkingowych – gdzie szczegółowo opisuje się proponowane wskaźniki KPI i strategie zarządzania pracą patroli. Stanowią one cenne źródło wiedzy o praktycznych rozwiązaniach i metrykach rzeczywiście stosowanych w miastach.
Pierwszy blok wskaźników dotyczy produktywności funkcjonariuszy i patroli. Obejmuje on liczbę mandatów za wykroczenia parkingowe, blokad i holowań na strażnika w określonym czasie, a także wskaźniki intensywności działań, takie jak liczba mandatów w relacji do godzin służby, liczby skontrolowanych pojazdów oraz średni czas między kolejnymi mandatami. Wskaźniki te służą przede wszystkim do diagnozowania obciążenia pracą, organizacji patroli i przestrzennego rozkładu kontroli, a nie do wyznaczania norm „wynikowych”.
Drugi wymiar obejmuje jakość i proporcjonalność interwencji. Analizowana jest proporcja mandatów do pouczeń w podziale na strażników, rejony i kategorie wykroczeń, co pozwala wychwycić różnice w praktyce stosowania sankcji. Dodatkowo stosowane są wskaźniki jakości mandatów: odsetek kar unieważnionych z przyczyn formalnych, odsetek odwołań oraz udział mandatów utrzymanych w mocy, które informują o rzetelności dokumentacji, poprawności kwalifikacji prawnej i proporcjonalności reakcji.
Trzecia grupa wskaźników mierzy efekty działań straży w wymiarze zgodności z przepisami i bezpieczeństwa ruchu. Kluczowy jest wskaźnik compliance rate, rozumiany jako udział pojazdów spełniających wymagania systemu (opłacony postój, brak przekroczenia limitu czasu, brak naruszeń zakazów), wyznaczany na podstawie kontroli terenowych oraz danych z systemów parkingowych i automatycznego rozpoznawania tablic.
Metodologia uwzględnia również wymiar finansowy oraz sprawiedliwość przestrzenną. W części finansowej analizowana jest relacja przychodów z mandatów do kosztów osobowych i operacyjnych egzekwowania przepisów oraz nadwyżka wpływów nad kosztami obsługi pojedynczego mandatu, przy równoczesnym monitorowaniu wskaźników bezpieczeństwa i zgodności z przepisami, tak aby „opłacalność fiskalna” nie stała się dominującym kryterium oceny. W części przestrzenno-społecznej badane jest rozmieszczenie mandatów, blokad i holowań w relacji do struktury społeczno-demograficznej oraz infrastrukturalnej miasta, a także wyniki badań ankietowych mieszkańców dotyczące postrzeganej sprawiedliwości i proporcjonalności działań, co pozwala uwzględnić aspekt równości obciążenia i zaufania do straży miejskiej.
W przypadku polskich miast zastosowanie pełnego zestawu wskaźników było ograniczone dostępnością danych. Na potrzeby rankingu straży miejskich wykorzystano tylko te mierniki, które można było policzyć dla wszystkich analizowanych jednostek na podstawie danych operacyjnych i sprawozdawczych zebranych w projekcie, zgodnie z opisami przy poszczególnych metrykach.
Łączna pula punktów w rankingu wynosi 1200. Każda metryka jest normalizowana do skali 0–100, a następnie mnożona przez wagę, co wyznacza maksymalną możliwą do uzyskania liczbę punktów.
Większość metryk ma wagę 1 (maks. 100 pkt). Od tej zasady są dwa typy wyjątków.
Wydajność (waga 2, maks. 200 pkt) jest jedyną metryką z podwojoną wagą. Liczba mandatów parkingowych na strażnika miesięcznie to w naszej ocenie najbardziej bezpośredni miernik skuteczności operacyjnej – dlatego decyduje o rankingu mocniej niż jakikolwiek inny pojedynczy wskaźnik.
Holowania są rozbite na trzy odrębne metryki (holowania ogólne, z przejść dla pieszych, wraków), każda z wagą 1. Łączna waga holowań wynosi zatem 3 – jest wyższa niż Wydajność – co odzwierciedla nasze przekonanie, że usuwanie pojazdów stwarzających realne zagrożenie jest równie ważne, co mandatowanie. Rozbicie na kategorie pozwala też odróżnić straże, które holują pojazdy wyłącznie za nieuiszczone opłaty, od tych, które reagują na blokowanie przejść dla pieszych lub likwidują wraki.
Cztery metryki mają wagę 0,5 (maks. 50 pkt): Budżet, Mandaty PRD, Koszt mandatu i Wynagrodzenie. To wskaźniki pomocnicze, które częściowo powielają informacje zawarte w innych metrykach. Koszt mandatu to iloraz budżetu i liczby mandatów – oba składniki mają już swoje pozycje w rankingu. Budżet jest silnie skorelowany z obsadą kadrową. Metryki te wzbogacają obraz, ale nie powinny dominować w ocenie.
Domyślnie 0 punktów otrzymuje straż o najniższym zaobserwowanym współczynniku, a maksymalną liczbę – straż o najwyższym. Od tej zasady są wyjątki: jeśli możliwe jest zdefiniowanie obiektywnej wartości oczekiwanej, stanowi ona próg punktów maksymalnych – nawet jeśli żadna ze straży go nie osiąga.
Przykładem jest Pobłażliwość: 100 pkt otrzymuje straż, która wystawia mandaty w ≥ 90% interwencji (pouczenia ≤ 10%). Straże, u których pouczenia stanowią ponad połowę interwencji, otrzymują 0 pkt – niezależnie od tego, jak bardzo odstają od najgorszego wyniku w zbiorze. Podobnie działa Niesprawiedliwość: 0 pkt dostaje każde miasto, w którym opłaty dodatkowe SPP są co najmniej trzy razy wyższe niż mandaty straży miejskiej – próg ten osiągnęło kilka miast. Opole przekroczyło ten wskaźnik ponad ośmiokrotnie, ale nie dostaje za to dodatkowych punktów ujemnych: skala degradacji powyżej progu nie różnicuje wyniku. Dla Współpracy zastosowano progi 0–100% jako naturalną granicę: zamknięcie 100% zgłoszeń z systemu czas-reakcji to maksimum możliwego.
W trzech metrykach konieczne było zastosowanie progów z innego powodu: anomalii statystycznej wywołanej przez Zieloną Górę. Tamtejsza formacja nie jest samodzielną jednostką – działa w strukturach Urzędu Miasta, co sztucznie zaniża jej budżet do ok. 3 zł na mieszkańca (wobec mediany ponad 40 zł w pozostałych miastach) i winduje koszt wystawienia mandatu do niemal 7 000 zł (pozostałe 17 miast mieści się poniżej 3 500 zł). Użycie czystego min-max zniekształciłoby skalę dla wszystkich pozostałych miast. Dlatego dla Budżetu, Mandatów PRD i Kosztu mandatu zastosowano ręcznie zdefiniowane progi, które spłaszczają tę anomalię i przywracają rozróżnialność wyników w środku stawki.
Dla metryk z kierunkiem niżej = lepiej wynik jest na końcu odwracany (100 − wynik), tak by wysoka liczba punktów zawsze oznaczała lepszą ocenę.